Stałosię. Kolejny (drugi) blog, jaki wyszedł z mojego warsztatu w końcu jest widoczny w sieci. Po co? A czemu nie. Teraz blogowanie jest jazzy, trendy & cool. Facet z blogiem jest teraz lepszą partią niż przykładowo facet z laptopem. Albo wielki skubaniec na sterydach. Albo biznesmen ze złotym zegarkiem. Albo długowłosy motocyklista w skórze. Tacy już byli. Teraz kolej na nowych amantów XXI… Facetów Z Blogiem!

Potencjalny blogujący superbohater ma jedną, niezaprzeczalną zaletę. Wylewa wszystko na papier (monitor). Swoje przemyślenia, tudzież smutki i inne takie. Zwierza się, otwiera, odsłania. A nie jest tajemnicą, że facet (się)zwierzający, to facet poszukiwany przez płeć piękną…

Zatem, Panowie, ruszmy zgodnym krokiem na podbój XXI w i nie poddawajmy się przeważającej sile “blogaskuff shalonyh Na100laTeck”. Jak śpiewał jakiś podrzędny techno-boy: “cały świat należy donas”.